Social Icons

twitterfacebookgoogle plusrss feedemail

środa, 16 stycznia 2013

W jaki sposób uczę się tylu języków? Równolegle i tematycznie.

Dlaczego nie uczę się najpierw przez 30 minut serbskiego, potem ukraińskiego, czeskiego itd?
Bo to bez sensu - traci się mnóstwo czasu, ale jest jeszcze inny powód - ważniejszy.
Gdybym uczył się powyższym sposobem, to te języki, znałbym na różnym poziomie, gdyż każdy podręcznik uczy czego innego. Jedna książka na samym początku daje krótki i prosty dialog oraz uczy najbardziej podstawowych słów, a inny walnie długi, nudny dialog z mało potrzebnymi słowami tzn. ważnymi ale nie na samym początku nauki.

Dlatego to ja wybieram jakich słów oraz zwrotów będę się uczyć.
Podręczników używam tylko do nauki gramatyki oraz zorientowania się jakie mniej więcej słowa powinno się znać np. na poziome A1.

Jak napisałem w temacie, uczę się równolegle i tematycznie. Tworzę więc takie tabele:













Najpierw uczę się słów z pierwszej kolumny, potem drugiej, trzeciej i czwartej. Kiedy już w miarę dobrze znam słowa, wtedy utrwalam je ucząc się wierszami, a więc czerwony-červený-crvena-червоний-rot  itd.

W ostatniej fazie nauki słów, przestaję już używać języka polskiego i np. po niemiecku piszę rot i tłumaczę to na pozostałe języki itd. itd.

Jest jednak ważna rzecz, której należy unikać. Jeśli byś chciał uczyć się np. przymiotników, to nie wpisuj wszystkich przymiotników jakie znasz, ale np. 10 najważniejszych. Warto tak robić ze wszystkimi słowami. Nauka całej kartki słówek, będzie szła opornie i frustrująco.

2 komentarze:

  1. Interesująca metoda. Jednak w moim przypadku chyba nie zdałaby rezultatu. Języki romańskie są tak podobne, że jeżeli za bardzo się je porównuje, to wszystko zaczyna się mieszać. Jednak przyznaje, że od czasu do czasu wykorzystuje walory porównawcze, bo nauka rzeczywiście przychodzi szybciej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też stosuję tę metodę, jednak jeno do różniących się diametralnie języków pod względem leksykalnym - dla mnie wymieszanie rosyjskiego z czeskim skończyło się swego czasu katastrofą (moja nauka rosyjskiego to w ogóle jedna wielka katastrofa, językowy "Titanic", leksykalny reaktor z Czarnobyla). Już nie popełniam tego błędu, omijam zestawianie francuskiego z hiszpańskim czy szwedzkiego z niemieckim - chyba, że w multi-tabelkach, z daleka od siebie - najlepiej dla mnie działa zestaw fiński - koreański - szwedzki - węgierski - turecki.
    Dziwi mnie Twoja zdolność do uczenia się języków z tej samej grupy - że też Ci się nie myli!... Co człowiek, to metoda.

    Z wyrazami szacunku
    Kazik

    OdpowiedzUsuń

 

Credits:

Flags by www.nordicfactory.com

INFO

Zakaz kopiowania grafik z wyjątkiem flag. Zakaz kopiowania treści bloga.

Sample Text